Wędruję w stronę Szrenicy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląskie Kamienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląskie Kamienie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 czerwca 2024
Śnieżka - Szrenica (34)
Może jakbym w dzieciństwie się zaczęła wspinać, to już bym dawno wszystkie ośmiotysięczniki zdobyła.
poniedziałek, 16 października 2023
Góry i doliny (6)
Nadal jesteśmy na Wielkim Szyszaku i rozglądamy się dookoła.
niedziela, 20 listopada 2022
Skały w wielu odsłonach (23)
Pora zostawić Śląskie Kamienie i ruszać dalej.
piątek, 18 listopada 2022
Skały w wielu odsłonach (22)
Dziś nadal na Śląskich Kamieniach Wschodnich.
środa, 16 listopada 2022
Skały w wielu odsłonach (21)
Dziś na Śląskich Kamieniach, rozglądamy się po okolicy.
poniedziałek, 14 listopada 2022
Skały w wielu odsłonach (20)
Dziś dojdziemy do następnej "kupy kamieni", do Śląskich Kamieni.
Na pierwszym planie Czeskie Kamienie, z których niedawno zeszłam. Za nimi Wielki Szyszak, z maleńkim pomnikiem cesarza Wilhelma widocznym na szczycie. Po prawo w oddali przekaźnik nad Śnieżnymi Kotłami.
Potwierdzenie, że tam byłam.
Wiecie, że wlazłam na czubek? Akurat kilku panów/chłopców się wspinało, jeden ewidentnie był trenerem, bo ich wspomagał. I chyba zauważył, że tak patrzę tęsknie, bo mnie zachęcił, że podpowie i pomoże. I byłam tam na samej górze. :) To było poprzednim razem, kiedy tu byłam, tym razem nie właziłam, obiwszy kolano na poprzedniej "kupie kamieni". ;p
piątek, 1 stycznia 2021
Martinovka i okolice (1)
Wyprawa do Martinovki i okolic jest długa, ale warta wysiłku.
piątek, 28 lutego 2020
Wielki Szyszak (2)
Zbliżam się do pomnika cesarza Wilhelma, pełna satysfakcji, że weszłam na Wielki Szyszak! :)
Z tej strony widać, że była tablica.
Zachowały się dwie takie pozostałości.
Na szczycie był orzeł, ale teraz już tylko jego resztki leżą porozrzucane w trawie.
Od tej strony jest najbardziej zniszczony.
A tak się prezentuje z nowoczesnością w postaci przekaźnika przy Śnieżnych Kotłach w tle.
Obchodzę szczyt Wielkiego Szyszaka, żeby popatrzeć na wspaniałe widoki.
Ścieżka, którą widzicie w dole prowadzi na Czeskie i Śląskie Kamienie, do schroniska Odrodzenie, a potem na Śnieżkę.
A tu widok na Śnieżne Kotły ze szczytu Wielkiego Szyszaka.
Z tej strony widać, że była tablica.
Zachowały się dwie takie pozostałości.
Na szczycie był orzeł, ale teraz już tylko jego resztki leżą porozrzucane w trawie.
Od tej strony jest najbardziej zniszczony.
A tak się prezentuje z nowoczesnością w postaci przekaźnika przy Śnieżnych Kotłach w tle.
Obchodzę szczyt Wielkiego Szyszaka, żeby popatrzeć na wspaniałe widoki.
Ścieżka, którą widzicie w dole prowadzi na Czeskie i Śląskie Kamienie, do schroniska Odrodzenie, a potem na Śnieżkę.
A tu widok na Śnieżne Kotły ze szczytu Wielkiego Szyszaka.
niedziela, 26 stycznia 2020
Duża pętla (5)
Przy Pertowce głęboko zastanawiałam się, którędy przejść. Ale wreszcie zauważyłam , że jest! jest! jest! szlakowskaz. Trochę im się przechylił od tego budowania, ale udało mi się wypatrzyć, że mam iść w prawo.
Droga prowadziła znów pod górę. Za to jak się wdrapałam (wybaczcie brak zdjęć z podejścia, ale padałam na twarz ;p) to miałam piękny widok.
A znad skał zobaczyłam Śnieżkę. Wiem, potrzeba lupy... ;) Ale widać nawet już trochę obserwatorium i kaplicę.
Za to Odrodzenie jak na dłoni. :)
A to już Śląskie Kamienie.
Bardzo okazałe, przypadły mi do gustu.
Takie trzy siostry. :)
Nie wiem, czy Wy tez macie takie wrażenie patrząc na poniższe zdjęcie, ale mi się wydaje jakby ten środkowy ... lewitował. ;)
Musiałam przysiąść i odpocząć. Przy okazji uwieczniłam, że to naprawdę to miejsce.
Załamanie było krótkie. Wytłumaczyłam sobie, że słońce jeszcze świeci, dzień jest długi, Puchatkiem zejdę i w nocy i w ogóle skoro WIDZĘ przekaźnik, to prawie jestem w domu.... :D :D :D
Droga prowadziła znów pod górę. Za to jak się wdrapałam (wybaczcie brak zdjęć z podejścia, ale padałam na twarz ;p) to miałam piękny widok.
A znad skał zobaczyłam Śnieżkę. Wiem, potrzeba lupy... ;) Ale widać nawet już trochę obserwatorium i kaplicę.
Za to Odrodzenie jak na dłoni. :)
A to już Śląskie Kamienie.
Bardzo okazałe, przypadły mi do gustu.
Takie trzy siostry. :)
Nie wiem, czy Wy tez macie takie wrażenie patrząc na poniższe zdjęcie, ale mi się wydaje jakby ten środkowy ... lewitował. ;)
A w tym momencie dopadło mnie załamanie. No bo zobaczcie jak daleko jeszcze do przekaźnika na Śnieżnych Kotłach. A jak jeszcze daleko od niego mam do domu...
Musiałam przysiąść i odpocząć. Przy okazji uwieczniłam, że to naprawdę to miejsce.
Załamanie było krótkie. Wytłumaczyłam sobie, że słońce jeszcze świeci, dzień jest długi, Puchatkiem zejdę i w nocy i w ogóle skoro WIDZĘ przekaźnik, to prawie jestem w domu.... :D :D :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































