Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląskie Kamienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląskie Kamienie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 czerwca 2024

Śnieżka - Szrenica (34)

 Wędruję w stronę Szrenicy. 


Rzut oka w lewo, w stronę Labskiego Dolu. 


A tu już Śląskie Kamienie. 


Uwierzycie, że wlazłam kiedyś tam na sam czubek? 
Może jakbym w dzieciństwie się zaczęła wspinać, to już bym dawno wszystkie ośmiotysięczniki zdobyła. 


Na pierwszym planie Czeskie Kamienie. Na drugim planie Wielki Szyszak. Na trzecim planie RTON nad Śnieżnymi Kotłami. 


To samo, znad ścieżki. 

Na Czeskie Kamienie też kiedyś wlazłam. Tam nauczyłam się na podstawie własnego kolana, że kamienie się nie uginają ;p 


poniedziałek, 16 października 2023

Góry i doliny (6)

 Nadal jesteśmy na Wielkim Szyszaku i rozglądamy się dookoła. 


Widać Vrbatovą Boudę. 


A tu Kotel. 


Stacja narciarska Święty Piotr w oddali. 


Niebieskości, skały, zieloności. 


Śnieżkę troszeczkę widać. I drogę na Czeskie Kamienie. 


niedziela, 20 listopada 2022

Skały w wielu odsłonach (23)

 Pora zostawić Śląskie Kamienie i ruszać dalej. 


Chmury nad Kotliną Jeleniogórską. 


Schodzę na ścieżkę. 


Droga przede mną. 


Idę do Petrovki, troszeczkę ja widać za ta wysoką choinką na środku. Dalej widać ścieżkę ze szlakiem na Śnieżkę, a przy niej Spindlerovą Boude i Odrodzenie. 


Jeszcze kawałek i będzie Petrovka, już widać tam w dole trochę. Tam będę zakręcać, nie idę dalej do Śnieżki. ;) 


piątek, 18 listopada 2022

Skały w wielu odsłonach (22)

 Dziś nadal na Śląskich Kamieniach Wschodnich. 


Widok na dalszą drogę na Śnieżkę. 


Mam tu zdjęcie swojej osoby na tych skałach po prawo. Wyglądam jakbym leciała. :) 


Jak się przyjrzycie, powiększycie, to widać ścieżkę w kierunku Śnieżki. Zaraz przybliżę. 


Proszę : najbliżej Petrovka. Dalej Spindlerova Bouda, a ciut wyżej Odrodzenie. Na horyzoncie - Śnieżka. 


A tu widok na Kotlinę Jeleniogórską. 


środa, 16 listopada 2022

Skały w wielu odsłonach (21)

 Dziś na Śląskich Kamieniach, rozglądamy się po okolicy.  


W stronę Kotliny Jeleniogórskiej. 


Do przodu, na następną formację skalną, która wg mapy nazywa się Śląskie Kamienie Wschodnie. 


A te, na których ja stoję - to Śląskie Kamienie Zachodnie. Całkiem wysoko, nie? 


Oglądam się za siebie, tu już wszystko Wam opisywałam poprzednim razem, tylko jej trochę inna perspektywa. 


Zeszłam z góry, byłam na tej z tyłu skale. :) 


poniedziałek, 14 listopada 2022

Skały w wielu odsłonach (20)

 Dziś dojdziemy do następnej "kupy kamieni", do Śląskich Kamieni. 


Ale najpierw widoczki z drogi.  Stacja Narciarska Święty Piotr a w dole Spindlerowy Młyn. 


Labsky Dul. Po prawo Bradlerov Boudy, po lewo Patejdlova Bouda, jeśli mnie perspektywa nie zmyliła. 


Udało mi się to zdjęcie!!! 
Na pierwszym planie Czeskie Kamienie, z których niedawno zeszłam. Za nimi Wielki Szyszak, z maleńkim pomnikiem cesarza Wilhelma widocznym na szczycie. Po prawo w oddali przekaźnik nad Śnieżnymi Kotłami. 


Idą ludzie, idą. :) 


Potwierdzenie, że tam byłam. 

Wiecie, że wlazłam na czubek? Akurat kilku panów/chłopców się wspinało, jeden ewidentnie był trenerem, bo ich wspomagał. I chyba zauważył, że tak patrzę tęsknie, bo mnie zachęcił, że podpowie i pomoże. I byłam tam na samej górze. :) To było poprzednim razem, kiedy tu byłam, tym razem nie właziłam, obiwszy kolano na poprzedniej "kupie kamieni". ;p 


piątek, 1 stycznia 2021

Martinovka i okolice (1)

 Wyprawa do Martinovki i okolic jest długa, ale warta wysiłku. 


Zaczynam od szybkiego dotarcia do Śnieżnych Kotłów. 


Mijam je, okrążam Wielki Szyszak. 


I ruszam dalej czerwonym szlakiem w stronę Czeskich Kamieni. 


Widok jest wspaniały, zarówno do przodu... 


... jak i do tyłu. 


Czeskie i Śląskie Kamienie tym razem mijałam szybko, bez wspinania się, bo chciałam głębiej poeksplorować czeską stronę tego kółka. Pierwszy dłuższy przystanek zrobiłam więc w punkcie Ptaci Kamen. Na polanie widać Bradlerov Boudy. 


Na czubku jest słupek graniczny. 


A tak się wchodzi na Ptaci Kamen. Ze trzy razy przechodziłam obok zanim zebrałam się w sobie i spróbowałam wspiąć. Jak już raz nie spadłam na ryjek, to teraz lepiej mi to idzie. Wiem, że dam radę, bo już raz się to udało - jak mawiał Harry Potter. :) 


piątek, 28 lutego 2020

Wielki Szyszak (2)

Zbliżam się do pomnika cesarza Wilhelma, pełna satysfakcji, że weszłam na Wielki Szyszak! :)


Z tej strony widać, że była tablica.


Zachowały się dwie takie pozostałości.


Na szczycie był orzeł, ale teraz już tylko jego resztki leżą porozrzucane w trawie.


Od tej strony jest najbardziej zniszczony.


A tak się prezentuje z nowoczesnością w postaci przekaźnika przy Śnieżnych Kotłach w tle.


Obchodzę szczyt Wielkiego Szyszaka, żeby popatrzeć na wspaniałe widoki.


Ścieżka, którą widzicie w dole prowadzi na Czeskie i Śląskie Kamienie, do schroniska Odrodzenie, a potem na Śnieżkę.


A tu widok na Śnieżne Kotły ze szczytu Wielkiego Szyszaka.

niedziela, 26 stycznia 2020

Duża pętla (5)

Przy Pertowce głęboko zastanawiałam się, którędy przejść. Ale wreszcie zauważyłam , że jest! jest! jest! szlakowskaz. Trochę im się przechylił od tego budowania, ale udało mi się wypatrzyć, że mam iść w prawo.


Droga prowadziła znów pod górę. Za to jak się wdrapałam (wybaczcie brak zdjęć z podejścia, ale padałam na twarz ;p) to miałam piękny widok.


A znad skał zobaczyłam Śnieżkę. Wiem, potrzeba lupy... ;) Ale widać nawet już trochę obserwatorium i kaplicę.
Za to Odrodzenie jak na dłoni. :)


A to już Śląskie Kamienie.


Bardzo okazałe, przypadły mi do gustu.


Takie trzy siostry. :)
Nie wiem, czy Wy tez macie takie wrażenie patrząc na poniższe zdjęcie, ale mi się wydaje jakby ten środkowy ... lewitował. ;)


A w tym momencie dopadło mnie załamanie. No bo zobaczcie jak daleko jeszcze do przekaźnika na Śnieżnych Kotłach. A jak jeszcze daleko od niego mam do domu... 


Musiałam przysiąść i odpocząć. Przy okazji uwieczniłam, że to naprawdę to miejsce.


Załamanie było krótkie. Wytłumaczyłam sobie, że słońce jeszcze świeci, dzień jest długi, Puchatkiem zejdę i w nocy i w ogóle skoro WIDZĘ przekaźnik, to prawie jestem w domu.... :D :D :D