czwartek, 27 sierpnia 2020

Liberec (10)

Na początek dziś mały detal z ratuszowej wieży.


A teraz jeszcze trochę ładnych budynków.


Ten na przykład jak ładny, taki w kremowym kolorze. :)


Kotki i fontanna.


Kontrast nowoczesności i zabytkowości.


Kościół.


No i już dworzec.


Na koniec opowiem Wam, jak wracałam. Był to ostatni pociąg tego dnia do Szklarskiej. Okazało się, że po drodze były trzy przesiadki. Przesiadki polegające na tym, że podjeżdżaliśmy np do Tanvaldu i przed nami na torze stał pociąg, do którego musieliśmy przejść i jechaliśmy dalej, dopóki nie trzeba było zrobić kolejnego takiego manewru. Śmiech na sali. :)

20 komentarzy:

  1. kiedyś, to dbano o detal, dzisiaj wszystko się upraszcza i ustawia fontanny i kotki pod nogami ludzi, albo lustra żeby się odbijało i tworzyło fantazje/ teatry odbiorów, dlatego lubimy stare miasta, bo tam jest prawdziwy klimat a nie złudzenia nowoczesności,
    lubię nowoczesność ale jak ma swoją formę i styl a nie korzysta z cudzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mozna się nie zgodzic z Twym ostatnim zdaniem.
      Natomiast fontanny pod nogami mi nie przeszkadzają, pewnie dlatego, że ogólnie uwielbiam ruchoma wodę. :)

      Usuń
  2. All these pictures are so beautiful! Amazing place. Lovely Post!
    Allurerage
    Thetrendybride

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj serdecznie Cię pozdrawiam piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koty są jednak niezawodne :-)
    Dopiero teraz spojrzałem w wikipedię, całkiem spore miasto. Zaciekawił mnie tam zamek i łaźnie miejskie. Zdecydowanie nie miałbym nic przeciwko spędzeniu tygodnia w tamtej okolicy, choć jak już Ci pisałem, wybór ciekawych miejsc jest tak duży, że często muszę obejść się smakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zaskoczył rozmiar. Już jak jechałam tramwajem. A potem jak zobaczyłam je z góry.

      Usuń
  5. Widzę, że podróż powrotna nie była nudna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny ten ratusz musi być :) a powrót niczym zabawa w pociąg w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny cykl. Począwszy od zdobycia Jesteda, a skończywszy na spacerze po ciekawym mieście. Przez Liberec przejeżdżałem raz, dokładnie we wrześniu 2008r. Niestety nie bardzo mieliśmy wtedy czas na zwiedzanie. Pamiętam tylko, że obiad jedliśmy w jakiejś fajnej knajpce w dzielnicy Stary Harcov, niedaleko wylotu drogi na Jablonec nad Nysą, gdzie później zmierzaliśmy. Ogólnie miasto, a przede wszystkim Grzbiet Jesztedzko- Kozakowski, bardzo mnie zaintrygował. Chętnie bym tam wrócił na dłużej. Może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio będąc na rozdrożu U Rużenciny Zahradky zobaczyłam, że szlak stamtąd prowadzi na Jablonec, 12,5km. Sprawdzę jak to idzie na mapie, bo asfaltem to mi się nie chce, ale jak będzie górami - to pójdę. Wróce pociągiem. :)

      Usuń