Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2022

Skały w wielu odsłonach (41)

 Powoli wycieczka dobiega końca. 


Jeszcze rzut oka na skały w Dolinie Łaby. 


Jak sie dobrze przypatrzeć to widać : wodospad Panczavy, Ambrożową Vyhlidkę i ludziki na ścieżce. 


Łaba. 


Mostek na Łabie, w tle Labska Bouda. 


Widok z mostka na Łabę, po prawo ścieżka, która dojdę do Labskiej Boudy. 


Jeszcze ostatni rzut oka na Karkonosze w kierunku Śnieżki. 


I powiększenie - udało mi się. 


Spod Labskiej Boudy powrót do domu tradycyjny: Źródła Łaby, Czeska Budka, schronisko Pod Łabskim Szczytem i w dół. Po drodze jak zawsze przystanek przy wodospadzie z rurą. 

Mam jeszcze kilka filmów z tej wyprawy, to następnym razem. 


poniedziałek, 31 stycznia 2022

Ulubiona czeska pętelka (11)

 Idąc od wodospadu Panczavy do Labskiej Boudy, co chwila Dolina Łaby wyłania się w nowej odsłonie. A ja nie moge sie powstrzymać, żeby zdjęcia nie zrobić.


No cud, miód i orzeszki. :) 


Chmurka nadciąga. 


Prawa strona, ta z wodospadem. 


Dół Doliny. ;) 


Skały z prawej. 


Od Labskiej Boudy idę w kierunku Źródeł Łaby grzbietem Karkonoszy. Przekaźnik na pewno już poznajecie, nad Śnieżnymi Kotłami, a po lewo, to wzniesienie, to początek Labskiego Szczytu. 


Przy Źródłach Łaby skręcam w prawo a potem na rozstajach łapię Mokrą Ścieżkę i schodzę bardzo ostro w dół w kierunku schroniska Pod Łabskim Szczytem. To najkrótsza droga, ale kolana dostają w kość, że się tak wyrażę. Te zielone dachy to już rzeczone schronisko. A po prawo ukochane Borówczane Skały.


Oto one w zbliżeniu. Niedługo potem się tam wybrałam. :) 


Pod Łabskim Szczytem jak zwykle tłum. Schodzę żółtym a potem zielonym szlakiem, a na koniec Puchatek. 

Koniec wyprawy! 


piątek, 13 września 2019

Po izerskiej stronie Szklarskiej Poręby

Najczęściej odwiedzaną atrakcją jest chyba jednak Chybotek.


Trzeba się mocno natrudzić, żeby zrobić zdjęcie bez ludzi lub prawie bez ludzi, bo kto żyw włazi na górę, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście się chyboce. ;)


Grób Karkonosza przez długi czas był niezauważalny, ale od pewnego czasu przy ścieżce naprzeciwko stoi tablica, więc ludzie się rozglądają o co chodzi i znajdują płytę z napisem Rubezahl.


Tuż obok jest Złoty Widok.


Podziwiamy panoramę Karkonoszy.


Idąc dalej niebieskim szlakiem trafiamy na dom Wlastimila Hofmana, malarza symbolisty związanego ze Szklarska Porębą. Można zwiedzić w środku.


Poznajecie to miejsce? ;)


Tak, to jest ta sama strzałka, przy której złapałam ślimaka w trasie i ozdobiłam lewą stronę mojego bloga. :)
Tym razem bez ślimaka, chyba wystraszyli go wszyscy uczestnicy gry terenowej wykonujący polecenie z kartki. ;)

niedziela, 26 listopada 2017

Zapal świeczkę


Idąc niebieskim szlakiem przez Izery docieramy do jednego z obowiązkowych punktów - grobu Karkonosza.


Jest bardzo blisko Złotego Widoku i tuż przy ścieżce, więc nie sposób go nie zauważyć.
Przypominam, że Karkonosz, czyli Duch Gór, czyli Liczyrzepa, to też Rubezahl - co tu własnie jest napisane.
I tylko szkoda, że nikt mu świeczki nie zapala.
To ja to zrobię.    [*]

piątek, 10 listopada 2017

Tylko i aż 1058


Wysoki Kamień jest bardzo kuszącym miejscem, ale - przynajmniej dla mnie - trudnym do zdobycia. Dlatego już od wielu lat podejście tam dzielę sobie na dwa etapy. Najpierw podchodzę do Sztolni Pirytu, bo to mocno pod górkę, potem mijam Zakręt Śmierci i dalej szczytami dochodzę do Kamienia. Ale na samym końcu i tak czeka jeszcze ostatnie podejście, strome jak Jakubowa drabina!


Jak już dotrę na szczyt, to zawsze się dziwie, jak tu ... nisko. ;p
Ale widoki są wspaniałe!


Tam w dole - Szklarska Poręba.


 A tu całe Karkonosze.


 Potem wchodzę do schroniska. Od razu nie daję rady, bo to znów do góry i to jeszcze po schodach. ;p Ale piec mają piękny, prawda? Z Duchem Gór! :)

poniedziałek, 20 lutego 2017

Pod kołderką


Zawsze na początku swojego pobytu w Karkonoszach przechodzę aklimatyzację. Pierwszy dzień chodzę po Szklarskiej. A potem zaczynam się zapuszczać w jakieś niższe, niż Szrenica powiedzmy, rejony. Więc ląduję na niebieskim szlaku prowadzącym nad Esplanadą, przez Sowie Skały, grób Karkonosza i Złoty Widok aż do Chybotka. 



I ile razy bym tam nie była, tyle razy zachwyca mnie widok na przeciwległą stronę, czyli na Karkonosze. Tu na przykład Szrenica się przykryła grubą kołderką. Drzemie sobie. Niech drzemie, obudzę ją za dwa, trzy dni... ;)