sobota, 18 kwietnia 2020

Piechowice - Pakoszów (1)

Wyprawę rozpoczęłam od dojazdu autobusem do Piechowic.
I od razu ruszyłam na podbój Huty Szkła Kryształowego Julia.
Zapisałam się na zwiedzanie i na warsztaty, a potem poszłam pooglądać cuda w sklepie, bo miałam jeszcze czas.


Sklep kolorowy.


Sklep biały.
I zaczynamy zwiedzanie. To widok na zabudowania huty i figurę dmuchającego szkło.


Pierwsze stanowisko w środku. Pani tworzy figurki ze szkła, ciągnąc szczypcami, zaciskając, ugniatając, chłodząc, podgrzewając itd. Zmysł artystyczny konieczny!


Wytapianie szkła. Z tyłu piece. Panowie wyciągają gorące kule szkła i kształtują je dmuchając i używając różnych form. Zwróćcie uwagę na wiatraki - tu było gorąco...


Hala i kolejne stanowiska: szykowanie wzorów, wygładzanie krawędzi, rżnięcie w zdobienia itd.


Na pierwszym planie gotowe wazy z nacięciami.


Każde takie nacięcie robi się oddzielnie, pani musi trzymać taką wazę w rękach, przykładać do tarczy i dociskać. Ciężka praca.


A tutaj już wszystko gotowe, panie oglądają i polerują.


Koniec zwiedzania. Godzina minęła.
To ja lecę na warsztaty. ;)

wtorek, 14 kwietnia 2020

Na poszukiwania (4)

Puchacza niestety nie zauważyłam, ale za to wpadły mi w oko pierwsze oznaki jesieni tamtego lata.


A potem dotarłam do ruin dawnej huty szkła.


Nie było za dużo widać.


Ale parę szczegółów dostrzegłam.


A przy okazji troszkę odpoczęłam, bo to jednak była bardzo długa wędrówka.


A więc podsumowując cytuję znany film : bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście. :)
Chatka pod Śmielcem pozostaje nieodkryta, za to zrobiłam całkiem nową trasę.


A na koniec zasłużona kolacja. :)

niedziela, 12 kwietnia 2020

Na poszukiwania (3)

I tak oto zawędrowałam do Jagniątkowa.


Muzeum - Dom Gerharda Hauptmana.


Widok na Karkonosze z Jagniątkowa.


Kościół w Jagniątkowie.


Przydrożna skała.


Widać Śnieżkę!


A teraz ciiiiii....
Wkraczamy na terytorium puchacza.... 

piątek, 10 kwietnia 2020

Na poszukiwania (2)

Przerwałam opowieść w momencie, kiedy zaczęło mi się zdawać, że coś jest nie tak.
Kiedy sobie siedziałam nad strumyczkiem, pojawił się pan z kijkami zasuwający dziarsko pod górę. Ten to miły człowiek uświadomił mi, że nie jestem na Trzeciej Drodze, tylko na Drugiej Drodze. Brawo ja. ;p


W związku z tym spoczęłam na dłużej w zieloności brodząc, coby się dogłębnie zastanowić nad sytuacją.


Wniosek nasunął mi się ten co zawsze: widocznie tak miało być. Może jakiś niedźwiedź by mnie tam pożarł, gdybym dotarła do Chatki? Trzeba się słuchać losu.


Przejrzałam starannie mapę (skoro już wiedziałam gdzie jestem ;p) i postanowiłam przejść parę nie znanych mi ścieżek i zejść do Jagniątkowa.


Poszłam więc w dół, czasem oglądając się za siebie i było warto, bo odsłonił mi się taki oto piękny widok na Śnieżne Kotły.


Zatrzymywałam się przy każdym strumieniu, bo jak wiecie uwielbiam wodę.


Rozdroże Trzy Jawory.
Nie widziałam. Ale nie wiem, czy nawet jakbym widziała, to bym wiedziała, że widzę. ;) Odróżniam bowiem generalnie drzewa liściaste od iglastych, a i to tylko wtedy jak jest zima. ;)


A po skręcie rozpoczęły się rozlewiska.


Cudownie to wyglądało i - uprzedzając pytania - nie było komarów!

środa, 8 kwietnia 2020

Na poszukiwania (1)

W tej części Karkonoszy, dobrze ukryte, znajdują się Chatki. Jedną z nich jest Chatka pod Śmielcem. Jak się ma dobrą mapę, to one są zaznaczone, problem polega na tym, że są totalnie poza szlakami. Po spędzeniu kilku wieczorów nad mapą uznałam, że jestem gotowa ruszyć na poszukiwania.


Już kiedyś raz szukałam tej Chatki, od góry, od strony Kotłów, i poniosłam całkowitą klęskę. Tym razem postanowiłam spróbować od dołu, od Trzeciej Drogi, mimo że to oznaczało wspinanie się. Ale uznałam, że tak będzie mi prościej znaleźć ścieżkę.


Pogoda była piękna, aż nadto i zastanawiałam się jak dam radę wspinać się w tym upale. Ale słowo się rzekło, więc dzielnie parłam naprzód, wypatrując po prawej stronie ścieżki.


A może to tu? Nieeee, chyba nie.


O, strumyczek. Jaki ładny.
Zaraz, strumyczek? Hmmm, gdzie ja jestem w zasadzie? ;)


Nie, no chyba dobrze idę. O jaka fajna platforma dla myśliwych.


Cudny kamień, chyba się na niego wdrapię.


W tym momencie doszłam do skrzyżowania dróg i już wiedziałam, że coś jest zdecydowanie nie tak. Miałam do wyboru dwie opcje: uznać, że nie umiem czytać mapy i jednak mam iść pod górę w prawo, albo uznać, że jestem ślepa i przeoczyłam już tę właściwą ścieżkę więc powinnam wrócić po swoich śladach.


Zdecydowałam przysiąść i odpocząć, więc Was też zostawiam w zawieszeniu. ;)

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

sobota, 4 kwietnia 2020

Jizerka inaczej (5)

Wracam z Jizerki inną drogą, kieruję się na Orle.


Trochę inny drogowskaz.


A to Most Karola na Izerze. Odpoczynek!


Zawsze siadam sobie tutaj na kamieniach, patrzę jak ludzie idą mostem i moczę się w Izerze. :)


Na moście.


Pod mostem - figura Jana Nepomucena.


Ścieżka w stronę Orlego.


Po drodze napotykamy skały. Nazywają się Granicznik, tak jak pobliski szczyt.


Jeszcze kilka kroków, wychodzimy z lasu i już widać Stację Turystyczną Orle.


Z Orlego spacerkiem wróciłam do Jakuszyc, złapałam pociąg do Szklarskiej Poręby i zakończyłam wyprawę :)

czwartek, 2 kwietnia 2020

Jizerka inaczej (4)

Zagłębiamy się w uroczej osadzie Jizerka.


Pansky Dum.


Widok na rozdroże, w oddali widoczna wieża strażacka.


Chaty nad Izerą.


Uwielbiam owieczki.


Muzeum. Nadal niezwiedzone.
A to grupa miłośników gwiazd, jak wiadomo w Izerach pięknie widać Drogę Mleczną, więc już się szykują.


Stara Pila.


Rzut oka na Jizerkę z drugiej strony.


Idę w kierunku na Orle.