Dalej droga będzie prowadzić wzdłuż zbocza Doliny Łaby.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Panczawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Panczawa. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 listopada 2020
Ulubiona pętelka (5)
piątek, 22 marca 2019
Mglisty dzień na szlaku (14)
Idziemy nad Panczavę!
Teren lekko podmokły, więc czasem idzie się po mostku.
A obok ścieżki czasem pluska mały strumyk. Zobaczcie jaka czysta woda.
A oto już Panczava.
Oglądamy ją ze wszystkich stron.
Z każdej wygląda ładnie.
Tu już siedzę na kamieniu i mam nogi w wodzie. :)
A po takiej kamiennej kładce przechodzi się na drugą stronę.
Bardzo lubię tam siedzieć i się relaksować. :)
środa, 20 marca 2019
Mglisty dzień na szlaku (13)
Dziś będzie niebiesko.
Jak w Górach Błękitnych.
Plus oczywiście zielono.
W towarzystwie chmur.
Wznosząco do prawej. ;)
Centrum Doliny Łaby.
Zaciemnienie.
Szykujcie płetwy i czepki, następnym razem kąpiemy się w Panczavie. :)
piątek, 8 marca 2019
Mglisty dzień na szlaku (7)
Dziś będzie bardzo mgliście.
Po lekkim przejaśnieniu w okolicach schroniska Vrbatova Bouda, zrobiło się tak.
Widać było w zasadzie tylko choinki na zboczu.
I kosodrzewinę przy ścieżce.
Czasem wyłaniało się coś w dolinie.
Kiedy byłam już całkiem niedaleko od wodospadów Panczavy, troszeczkę się mgła uniosła. Takie momenty lubię najbardziej, jak w teatrze sceneria zmienia się co chwilę, ciągle się odsłania coś nowego, a coś innego się zasłania. Spektakl na góry i mgłę.
Zobaczcie tu, czyż to nie piękna sceneria?
To białe z dachem to już Labska Bouda. Ale po drodze zahaczymy jeszcze o Wodospady Panczavy i samą Panczavę.
środa, 23 stycznia 2019
Zejście w Dolinę Łaby (9)
Strumyk, który widzieliście jako ostatni poprzednim razem, uznałam za znak do zakończenia marszu. Bo zaczęłam się obawiać, że dojdę do Spindlerowego Młyna, a potem nie wrócę. ;)
No to zawróciłam. ;)
Jak zobaczyłam po odwróceniu się jak daleko jestem od skał przy Panczavie (to urwisko na samym środku na horyzoncie) to mi się trochę kolana zatrzęsły. "Nie dojdziesz, kobieto!" - zaświtało mi w głowie.
Ale ścieżka była wygodna, pogoda w sam raz, czułam się nieźle... Zresztą, jakie miałam wyjście - dzwonić po GOPR? ;p
No i w sumie całkiem szybko znalazłam się już przy Panczavie i podziwiałam punkt widokowy od dołu. ;)
I maleńką Panczavę, jak sobie spływa po stromiźnie. To ta biała kreseczka, jakby ktoś się nie domyślił. Się trochę zamazało, bo z przybliżaniem nadal mi nie po drodze było.
Wygięta choinka w ramce bez boków. :)
Korzeń jak mordka kota. :)
I już mostek na Łabie!
Stwierdziłam, że nie jest źle, aczkolwiek przede mną było jeszcze podejście pod górę.
Ale powoli, powoli, jakoś szłam. Niebieskim szlakiem jak widać. Przy każdym zakręcie (bo nie wiem czy pamiętacie, ale tam jest tak stromo, że idzie się zakosami) robiłam przerwę na oddychanie - tyle oddechów, ile już zakrętów minęłam. Bardzo pomocne, od tamtej wyprawy zawsze tak robię. :)
sobota, 19 stycznia 2019
Zejście w Dolinę Łaby (7)
Proszę państwa, zbliżamy się do dna! ;)
Ściany Doliny jak widać nadal strome i zwisają z nich głazy takie, że można się przestraszyć!
Drzewa trzymają się skał korzeniami jak palce.
Wysoko nad nami zbocza Doliny skąd spada Panczava.
A to zdjęcie odkryło wszystkie swoje tajemnice dopiero jak wróciłam do domu i się dokładniej przyjrzałam. Tam w tle - zupełnie jakby własnie wybuchał wulkan!
I oto już jesteśmy na dole, w ukryciu zieleni - Łaba.
Mostek na Łabie.
Początkowo to miał być koniec wędrówki, bo przecież trzeba jeszcze wrócić. Ale samopoczucie było super, nastrój w górnych strefach stanów wysokich, godzina jeszcze wczesna, więc stwierdziłam, że pójdę jeszcze dalej Doliną, zobaczyć, co też dalej się w niej kryje. :)
Ściany Doliny jak widać nadal strome i zwisają z nich głazy takie, że można się przestraszyć!
Drzewa trzymają się skał korzeniami jak palce.
Wysoko nad nami zbocza Doliny skąd spada Panczava.
A to zdjęcie odkryło wszystkie swoje tajemnice dopiero jak wróciłam do domu i się dokładniej przyjrzałam. Tam w tle - zupełnie jakby własnie wybuchał wulkan!
I oto już jesteśmy na dole, w ukryciu zieleni - Łaba.
Mostek na Łabie.
Początkowo to miał być koniec wędrówki, bo przecież trzeba jeszcze wrócić. Ale samopoczucie było super, nastrój w górnych strefach stanów wysokich, godzina jeszcze wczesna, więc stwierdziłam, że pójdę jeszcze dalej Doliną, zobaczyć, co też dalej się w niej kryje. :)
poniedziałek, 17 września 2018
Trzy wodospady (2)
Lubię się oglądać za siebie, bo zawsze inaczej wygląda ten sam widok z innej perspektywy. Zobaczcie jaki już maleńki przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami.
A tu rzut oka do Doliny Łaby, czyli po czesku - Labsky Dul. Zawsze mam ochotę napisać przez "ó". ;p
Dolina jest bardzo widowiskowa. I wiecie co? Im więcej ścieżek się przejdzie dołem, tym bardziej podoba się potem z góry. I na odwrót. Bo po prostu wiadomo, na co się patrzy!
A to już Panczava - dotarłam!
Czyta woda. I zimna!
Kłębi się w zaroślach, być może w nadziei, że jednak zostanie tu u góry, skąd taki piękny widok... ;)
Ale w końcu rusza w dół!
A jak szumi! :)
A tu rzut oka do Doliny Łaby, czyli po czesku - Labsky Dul. Zawsze mam ochotę napisać przez "ó". ;p
Dolina jest bardzo widowiskowa. I wiecie co? Im więcej ścieżek się przejdzie dołem, tym bardziej podoba się potem z góry. I na odwrót. Bo po prostu wiadomo, na co się patrzy!
A to już Panczava - dotarłam!
Czyta woda. I zimna!
Kłębi się w zaroślach, być może w nadziei, że jednak zostanie tu u góry, skąd taki piękny widok... ;)
Ale w końcu rusza w dół!
A jak szumi! :)
piątek, 22 września 2017
My favourite look-out
Nazywa się śmiesznie. ;)
Ale widoki są piękne!
Na lewo...
... na prawo. :)
A kawałek dalej jest Panczawa, którą niedawno pokazywałam, and my even more favourite look - out. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































