wtorek, 10 lipca 2018

Szklarska w cztery dni (5)


Po południu - ruszamy pod górę.


Szlak dowolny, byleby dotrzeć do sztolni pirytu.


Skrobiemy sobie trochę złota głupców do kieszeni i idziemy dalej. ;)


 Na Zakręt Śmierci.


A potem na Wysoki Kamień.
Tam padamy po ciężkim dniu i musimy się reanimować i pocieszać, że jeszcze tylko zejście i jesteśmy w domu... ;)

sobota, 7 lipca 2018

Szklarska w cztery dni (4)


Drugiego dnia ruszamy na drugą stronę Szklarskiej Poręby, w Góry Izerskie.
Wchodzimy ulicą Franciszkańską i rzucamy okiem na Szrenicę.


Na końcu Franciszkańskiej mamy do zobaczenia klasztor Franciszkanów, cmentarz z grobem Wlastimila Hofmana i ...

... kościół Bożego Ciała.
Idziemy sobie niebieskim szlakiem...


... i dochodzimy do Sowich Skał.


To ja tam jestem na czubku. :D


Dalej mamy dom - muzeum Wlastimila Hofmana....


... Złoty Widok i Chybotka, którego zdjęcia tym razem nie będzie. ;)
Możemy potem zrobić sobie przerwę obiadową w Chacie Izerskiej.

środa, 4 lipca 2018

Szklarska w cztery dni (3)

Ten sam dzień po południu.
Jesteśmy nad Szklarką.


Oglądamy ją sobie z góry...


Podziwiamy też na wprost. :)
Jak już się napatrzymy to schodzimy do zielonego szlaku i ruszamy w stronę miasta.


Trasa jest bardzo przyjemna, w lesie, w cieniu, i nie trudna.


Można sobie zrobić przerwę i posiedzieć nad Kamienną, która cały czas płynie obok.


Potem przechodzimy przez miasto, głównymi ulicami, szum, gwar, ścisk, handel... Ale mi się to zdjęcie udało, pusta ulica. ;) Jak nie Szklarska! ;)
Kierujemy się za znakami w stronę Kamieńczyka.


Po drodze zaglądamy na Krucze Skały - to atrakcja, której nie można przegapić.


A potem wyciągamy nogi przez las, żeby nam nie zamknęli wąwozu!


Ostatni punkt programu na ten dzień - Kamieńczyk.


 I jego wspaniały wąwóz.
A potem kolacja i spać, bo następnego dnia jeszcze bardziej intensywnie. :D

niedziela, 1 lipca 2018

Szklarska w cztery dni (2)

Dzień pierwszy - do południa


Zaczynamy od Centrum Edukacji Ekologicznej, gdzie można dowiedzieć się wszystkiego o górach, lasach, roślinach, zwierzętach, pogodzie itd.


 Potem można zejść do miasta nieco okrężną drogą ulicami Uroczą i Kilińskiego, żeby zobaczyć Muzeum Minerałów. Zdjęcie mi zniknęło gdzieś, więc pokazuję Wam wspaniały las, który rośnie naprzeciwko Muzeum. ;)


Na końcu ulicy Kilińskiego można  podziwiać rzeźby Zbigniewa Frączkiewicza, mieszkańca Szklarskiej poręby.


Następnie na trasie mamy Leśną Hutę, gdzie zasiadamy na dłuższą chwilkę, najpierw w hucie, obserwując produkcję, a potem na dziedzińcu obserwując gotowe dzieła. Sklep też jest. ;)


A to już Stara Chata Walońska. Zbiór minerałów, alchemia, Walonowie w tradycyjnych strojach, płukanie złota i wszystkie inne atrakcje poszukiwaczy skarbów.


Przy świątkach też spoglądamy w niebo sprawdzając czy nie będzie lało i ruszamy na obiad przy wodospadzie Szklarki.

czwartek, 28 czerwca 2018

Szklarska w cztery dni (1)

Nie da się?
Oczywiście, że się da i w kilku następnych wpisach Wam to udowodnię. ;)
Oczywiście będzie to trochę jak amerykańskie zwiedzanie Europy w tydzień (skoro dziś czwartek to jesteśmy w Rzymie, czy jakoś tak ;p), ale jak ktoś ma krótki urlop, albo bardzo tęskni za górami, a może wykorzystać tylko długi weekend - wtedy dobre i cztery dni.
Ja zrobiłam takie skondensowane "zwiedzanie" dla mojego najlepszego przyjaciela, któremu akurat trafił się urlop wtedy kiedy i mnie, z tym, że on miał własnie tylko kilka dni.
Zależy skąd ktoś podróżuje do Szklarskiej, ja mam dość daleko (centralna Polska), więc przyjeżdżam po południu i to dość zmęczona. Ten dzień (nie liczę go do tych czterech z tytułu) to raczej tylko zapoznanie (przyjaciel) / przywitanie (ja).


Po drodze do miejsca noclegu - rzut oka na Śnieżne Kotły. Wrażliwym nie mówimy od razu z góry, że tam idziemy na nogach, bo mogą zemdleć. Ale jak ktoś z podekscytowaniem pyta, czy można tam jakoś zajrzeć, to śmiało obiecujemy, że nawet pomacać. ;)


Koniecznie pokazujemy też schronisko Pod Łabskim Szczytem, jako że wszystkie drogi prowadzą... ;)
Po zakwaterowaniu, wyściskaniu moich gospodarzy (łącznie z piesą) i małym odpoczynku, można zarządzić krótki spacer.


Na przykład do dolnej stacji wyciągu, żeby popatrzeć na Szrenicę. Przy okazji można coś zjeść w okolicy, bo kto ma siłę taszczyć się do miasta po podróży? Ja nie!


Trzeba się przywitać z przydomowym strumykiem o nazwie Bednarz.


I koniecznie wejść w las choć na parę kroków i zaciągnąć się świeżym górskim powietrzem aż do dna płuc!


Resztę wieczoru można spędzić przy Mariankach (to te skały), gdzie są ławeczki, staw (przeciwpożarowy w sumie, ale taki naturalny dość) i panuje błogi spokój, bo wieczorem nie pracuje już wyciąg.


A do towarzystwa mamy kaczki. :)
Ładnie się uśmiecha, prawda?  :)

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Great gig in the sky

Czyli wielki spektakl na niebie.


Pewnej soboty zrobiłam sobie dzień relaksu całkowitego: przeleżałam na łące.


I takie cuda się działy wtedy na niebie.


Pięknie, prawda?

sobota, 23 czerwca 2018

Top Ten (10)


Uwielbiam jeździć wyciągiem na Szrenicę!


W każdych okolicznościach przyrody!


Zjeżdżać też lubię
!

Podziwiając widoki!


Żeby to jeszcze było trochę tańsze...
I pamiętajcie: jeśli jest szansa, że wracać też będziecie wyciągiem, to kupcie od razu bilet w dwie strony na dole. Dokupowanie zjazdu na górze to prawie jak płacenie podwójnej ceny!

czwartek, 21 czerwca 2018

Top Ten (9)

Leśną Hutę odwiedzam co roku. Niedługo będę się mogła zatrudnić przynajmniej na etacie pomocnika, tyle się już napatrzyłam. ;)


I zawsze można komuś prezent kupić. :)


Jeśli jesteście zainteresowani tym miejscem, to po prawo jest link. :)

wtorek, 19 czerwca 2018

Top Ten (8)


Schronisko Pod Łabskim Szczytem jako jedyne ze wszystkich załapało się do pierwszej dziesiątki.


Fajnie położone - wszystkie drogi do niego prowadzą można powiedzieć. ;)
To małe zielone coś w połowie zbocza trochę po lewo - to dach. Zdjęcie zrobione z wyciągu na Szrenicę.


A tu schowane we mgle nieco, ale za to widać oba budynki. To zdjęcie zrobiłam z kolei schodząc od Rozdroża Pod Wielkim Szyszakiem.


Dlaczego je lubię? Ja się do niego zbliżam, to już jakbym była w domu (wiem, że dojdę w sensie ;p), bardzo miła obsługa, najlepsza pomidorowa w okolicy, mają też jednoosobowe pokoje jeśli czasem na trasie zachce się komuś luksusu. :)
Omijać w weekend - dzikie tłumy pseudoturystów...

niedziela, 17 czerwca 2018

Top ten (7)

Trasa z Hali Szrenickiej na Owcze Skały jest doskonałą trasą relaksacyjną.


Zwłaszcza jeśli wjedzie się na Szrenicę wyciągiem, oszczędzając sobie podejścia i przechodząc tylko krótki odcinek od wyciągu do Hali.


Tak wygląda początek trasy przy schronisku Na Hali Szrenickiej. A potem już wchodzimy w las.


Dużą część trasy idzie się po drewnianych pomostach, kamiennych schodkach, zdarzają się też mostki.


A za tą kładką jest koniec Parku Narodowego i trasa robi się bardziej dzika.


I równie piękna.


A to już same Owcze Skały.
Można się wdrapać na tę lewą część.


I wtedy ma się taki widok.
Tu troszkę mgły, ale przy dobrej widoczności całe zachodnie Karkonosze jak na dłoni.
Kto ma ochotę (czasem stosuję tę wersję) idzie dalej aż do Jakuszyc. Obiadek w Biathlonie, a potem albo powrót pociągiem, albo trasą przy torach.