Dziś seria zdjęć z Labskiej Louki bo jest taka piękna!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Labska Louka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Labska Louka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 marca 2025
Ulubiona pętelka w dwóch pogodach (10)
niedziela, 16 marca 2025
Ulubiona pętelka w dwóch pogodach (7)
Od Źródeł Łaby ruszam w kierunku U Ctyr Panu.
poniedziałek, 10 stycznia 2022
Ulubiona czeska pętelka (2)
Labska Louka już za mną. Idę w stronę rozdroża U Ctyr Panu.
sobota, 8 stycznia 2022
czwartek, 19 listopada 2020
Ulubiona pętelka (2)
Jestem na rozdrożu Labska Louka , następny przystanek - U Ctyr Panu.
Tam idę, a potem skręcę na tę dróżkę w prawo.
sobota, 16 listopada 2019
Kotel (2)
Labska Louka to prawdziwa łąka. Cały jej kawał. I pięknie kwitnie.
Z Labskiej Louki widać też... no? Co tam wystaje za czubek? ;)
Tak, to Śnieżka. Blisko, nie? ;)
Na tablicy można sprawdzić, jak nazywają się wszystkie szczyty. Ja już sporo zapamiętałam.
No to idziemy - o tam.
Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie szlakowskazu.
Nie jest to długa droga, zaledwie kilometr, i docieramy do następnego rozdroża. Ze szlakowskazem. Uwielbiam je. :)
Można ruszyć dalej dwoma szlakami, asfaltem, albo piaszczystą ścieżką. Ja wybieram to drugie rozwiązanie.
A przy drodze trawy i choinki.
Z Labskiej Louki widać też... no? Co tam wystaje za czubek? ;)
Tak, to Śnieżka. Blisko, nie? ;)
Na tablicy można sprawdzić, jak nazywają się wszystkie szczyty. Ja już sporo zapamiętałam.
No to idziemy - o tam.
Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie szlakowskazu.
Nie jest to długa droga, zaledwie kilometr, i docieramy do następnego rozdroża. Ze szlakowskazem. Uwielbiam je. :)
Można ruszyć dalej dwoma szlakami, asfaltem, albo piaszczystą ścieżką. Ja wybieram to drugie rozwiązanie.
A przy drodze trawy i choinki.
czwartek, 14 listopada 2019
Kotel (1)
Nie wiem, czy pamiętacie, ale moja pierwsza wyprawa na Kotel zakończyła się tym, że WIEDZIAŁAM, że tu musi być pięknie, ale nic nie WIDZIAŁAM z powodu gęstej mgły i niskiego pułapu chmur. Pora na powtórkę z rozrywki, ale przy bardziej "widokowej" pogodzie.
Od Voseckiej Boudy ruszam zielnym szlakiem.
Widoczność bardzo dobra.
Widać Certovą Horę w Harrachovie - trasy narciarskie ułożone w literę V do góry nogami.
Choinki i zielone wzgórza. Nad Mumlavą. ;)
Strumyczek.
Zbliżam się do Labskiej Louki.
Labska Louka - widok na Łabski Szczyt, czyli Violik.
Labska Louka - widok na przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami.
Od Voseckiej Boudy ruszam zielnym szlakiem.
Widoczność bardzo dobra.
Widać Certovą Horę w Harrachovie - trasy narciarskie ułożone w literę V do góry nogami.
Choinki i zielone wzgórza. Nad Mumlavą. ;)
Strumyczek.
Zbliżam się do Labskiej Louki.
Labska Louka - widok na Łabski Szczyt, czyli Violik.
Labska Louka - widok na przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami.
Etykiety:
Certova Hora,
Harrachov,
Karkonosze,
Kotel,
Labska Louka,
Łabski Szczyt,
Mumlava,
przekaźnik,
Szklarska Poręba,
Śnieżne Kotły,
Violik,
Vosecka Bouda
niedziela, 24 lutego 2019
Mglisty dzień na szlaku (1)
Pewnego pięknego, mglistego dnia ;p
...udałam się sprawdzić nową trasę. Pierwotnym celem były Harrachovy Kameny, o których pięknie powiedziała mi parę dni wcześniej turystka spotkana w schronisku Pod Łabskim Szczytem.
Jak wiecie, mgłę lubię bardzo, a poza tym prognoza mówiła, że "to się rozejdzie". ;)
Z rana było pięknie, tajemniczo i coś pobłyskiwało wśród chmurek.
I nawet trochę drogi było widać naprzód. ;)
Zobaczcie, jaka ciekawa choinka. :)
Ale, ale! Przecież nawet nie napisałam, jak idziemy!
No to od początku: wjechałam tradycyjnie na Szrenicę, obeszłam ją zielonym szlakiem dookoła, wystrzeliłam na czerwony, potem skręciłam do Źródeł Łaby, minęłam je idąc dalej żółtym szlakiem, który potem połączył się z czerwonym i tak oto doszłam do widocznej powyżej barierki. Nie wiem, szczerze mówiąc, jakie jest jej zastosowanie. Może żeby rowerzyści się za bardzo nie rozpędzali. No bo raczej samochodem chyba nikt by tu nie próbował jeździć...
A to wielkie zielone pole to Labska Louka.
Nie lubię asfaltu. Ale czasem nie da się go uniknąć.
O proszę, doszliśmy gdzieś. ;) Długi czas mówiłam na to miejsce "U Cytr Panu". ;) Nie wiem dlaczego mi się bardziej kojarzyło z cytrą niż z liczebnikiem cztery. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































