Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Labska Louka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Labska Louka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 marca 2025

Ulubiona pętelka w dwóch pogodach (10)

 Dziś seria zdjęć z Labskiej Louki bo jest taka piękna!




U Ctyr Panu. Odbijam lekko w prawo, pod górkę, w stronę U Rużenciny Zahradky. 



Pięknie się dzień rozwija. :) 


niedziela, 16 marca 2025

Ulubiona pętelka w dwóch pogodach (7)

 Od Źródeł Łaby ruszam w kierunku U Ctyr Panu. 


Po drodze Labska Louka. 


Coś tam się wyłania z mgły. ;) 


Szlaki. 


Cieszę się, bo wyraźnie widać, że mgła się rozrzedza. 


Są szanse na widoki. :) 

 

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Ulubiona czeska pętelka (2)

 Labska Louka już za mną. Idę w stronę rozdroża U Ctyr Panu. 


Ukochana góra - Kotel - już widoczna. Widać też ścieżkę, którą będę szła. 


A teraz czubek Śnieżki widać, po lewo na horyzoncie. 


Góry za choinkami. 


Przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami na tle chmur, na przodzie łąka, Łabska Łąka. ;) 


Jested w zbliżeniu. Nie, to nie jest śnieg. ;) 


Maciupka Szrenica z jeszcze mniejszym schroniskiem. 

Już za Rozdrożem U Ctyr Panu, Kotel w całej okazałości przede mną. :)  


sobota, 8 stycznia 2022

Ulubiona czeska pętelka (1)

  Lecimy na Czechy!



Szybciutko wyciągiem na górę. 


Potem do Twarożnika. 


Za plecami Szrenica, a na jej czubku - schronisko. 


Szczyty w chmurach. 


I już po czeskiej stronie, w okolicy Źródeł Łaby. One są tam w dole, na skrzyżowaniu. 


Labska Louka. 


Łabski Szczyt po lewo, przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami - po prawo. 


czwartek, 19 listopada 2020

Ulubiona pętelka (2)

 Jestem na rozdrożu Labska Louka , następny przystanek - U Ctyr Panu.

Tam idę, a potem skręcę na tę dróżkę w prawo.

  
Rzut oka za siebie. 


Rozdroże U Ctyr Panu - dobre miejsce na krótką przerwę. Następny przystanek - U Rużenciny Zahradky.


Po prawo widoki na górki zasłaniające Harrachov. Bardzo daleko na samym horyzoncie - Jested. 


Na wprost - Kotel. 


Po lewo - łąka, Łabska Łąka. 


I kolejne rozdroże - U Rużenciny Zahradky. 


Skręcam na zielony szlak, żeby pozachwycać się Kotelni Jamou. 

sobota, 16 listopada 2019

Kotel (2)

Labska Louka to prawdziwa łąka. Cały jej kawał. I pięknie kwitnie.



Z Labskiej Louki widać też... no? Co tam wystaje za czubek? ;)


Tak, to Śnieżka. Blisko, nie? ;)


Na tablicy można sprawdzić, jak nazywają się wszystkie szczyty. Ja już sporo zapamiętałam.


No to idziemy - o tam.


Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie szlakowskazu.


Nie jest to długa droga, zaledwie kilometr, i docieramy do następnego rozdroża. Ze szlakowskazem. Uwielbiam je. :)
 

Można ruszyć dalej dwoma szlakami, asfaltem, albo piaszczystą ścieżką. Ja wybieram to drugie rozwiązanie.


A przy drodze trawy i choinki.

czwartek, 14 listopada 2019

Kotel (1)

Nie wiem, czy pamiętacie, ale moja pierwsza wyprawa na Kotel zakończyła się tym, że WIEDZIAŁAM, że tu musi być pięknie, ale nic nie WIDZIAŁAM z powodu gęstej mgły i niskiego pułapu chmur. Pora na powtórkę z rozrywki, ale przy bardziej "widokowej" pogodzie.


Od Voseckiej Boudy ruszam zielnym szlakiem.


Widoczność bardzo dobra.


Widać Certovą Horę w Harrachovie - trasy narciarskie ułożone w literę V do góry nogami.


Choinki i zielone wzgórza. Nad Mumlavą. ;)


Strumyczek.


Zbliżam się do Labskiej Louki.


Labska Louka - widok na Łabski Szczyt, czyli Violik.


Labska Louka - widok na przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami.

niedziela, 24 lutego 2019

Mglisty dzień na szlaku (1)


Pewnego pięknego, mglistego dnia ;p



...udałam się sprawdzić nową trasę. Pierwotnym celem były Harrachovy Kameny, o których pięknie powiedziała mi parę dni wcześniej turystka spotkana w schronisku Pod Łabskim Szczytem.
Jak wiecie, mgłę lubię bardzo, a poza tym prognoza mówiła, że "to się rozejdzie". ;)


Z rana było pięknie, tajemniczo i coś pobłyskiwało wśród chmurek.


I nawet trochę drogi było widać naprzód. ;)


Zobaczcie, jaka ciekawa choinka. :)


Ale, ale! Przecież nawet nie napisałam, jak idziemy!
No to od początku: wjechałam tradycyjnie na Szrenicę, obeszłam ją zielonym szlakiem dookoła, wystrzeliłam na czerwony, potem skręciłam do Źródeł Łaby, minęłam je idąc dalej żółtym szlakiem, który potem połączył się z czerwonym i tak oto doszłam do widocznej powyżej barierki. Nie wiem, szczerze mówiąc, jakie jest jej zastosowanie. Może żeby rowerzyści się za bardzo nie rozpędzali. No bo raczej samochodem chyba nikt by tu nie próbował jeździć...


A to wielkie zielone pole to Labska Louka.


Nie lubię asfaltu. Ale czasem nie da się go uniknąć.


O proszę, doszliśmy gdzieś. ;) Długi czas mówiłam na to miejsce "U Cytr Panu". ;) Nie wiem dlaczego mi się bardziej kojarzyło z cytrą niż z liczebnikiem cztery. ;)