Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gross-Iser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gross-Iser. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 kwietnia 2021

Izery wszerz (6)

 Dziś wędrujemy z Polany Izerskiej do Chatki Górzystów.


Nie przepadam za chodzeniem asfaltem, ale cóż, taka droga się trafiła. 
Zaleta jest taka, że nie trzeba za bardzo patrzeć pod nogi i można podziwiać widoki i rozglądać się swobodnie. 


Wciąż jeszcze nie wiem, co tu w zasadzie widać w oddali. Czy to może są Pytlacke Kameny? 


Piękne porosty. Znaczy - powietrze czyste. 


Jestem już blisko Hali Izerskiej. Widać cieniutką wstążkę ścieżki prowadzącą w stronę Orlego. 


Resztki fundamentów z zabudowań osady Gross Iser. W oddali te same skały, co poprzednio. 


Różne odcienie zieleni i dwie wspaniałe izerskie choinki, mama i córka. W głębi żółty szlak prowadzący okrężną drogą do Świeradowa. 



Kolejne resztki zabudowań i wyraźniej widoczna ścieżka żółtego szlaku. 


Drzewa zagarniają dom. 


poniedziałek, 5 października 2020

Obrazki z Gór Izerskich (4)

 Ostatni rzut oka na Chatkę Górzystów. 


Hala Izerska. 


Układ Słoneczny przy trasie do Stacji Turystycznej Orle. 


Drobne kwiatki. Hala Izerska jest bardzo zimna, nic dziwnego, że się nie rozrastają zbytnio. 


Brzózka. 


Resztki osady Gross Iser. 


Kobyłka. 


Jeszcze gdzieś tam daleko, daleko Chatka. 

Zmierzamy w stronę Orlego. 

niedziela, 5 maja 2019

Odpoczynek w Izerach (4)


Idę dalej w kierunku Chatki Górzystów.


Mimo że już ją widać, to jeszcze do niej kawałek drogi.


Ale widoki cały czas piękne.


Jak się dobrze przyjrzeć, to można zauważyć resztki zabudowań dawnej osady Gross Iser.


 Piękny okaz choinki.


Mostek na Kobyłce. (poprawka - na Jagnięcym Potoku)


Kobyłka (poprawka : Jagnięcy Potok) w jedną stronę...


I w drugą stronę.

czwartek, 22 czerwca 2017

Pierwszy raz przez Izery (10)


Chatka Górzystów to jedyny budynek ocalały z istniejącej tutaj kiedyś osady Gross-Iser. Kiedyś mieściła się w nim szkoła. W izbie na dole można podziwiać zdjęcia, pamiątki oraz całkiem sporą bibliotekę gospodarzy - państwa Polańskich. Tam też jest kominek i wszyscy spędzają wieczory, bo pokoje są w zasadzie przeznaczone ściśle do spania. Za to mają ciekawe nazwy. Oto mój. ;)



Prąd jest w zasadzie nieużywany. Turyści radzą sobie telefonami (które służą prawie tylko jako latarki, bo zasięg bywa raczej rzadko) lub czołówkami, a na stołach i w żyrandolach są po prostu świece. I oczywiście kominek, przy którym można się ugrzać i który zapewnia ogrzewanie w reszcie pomieszczeń.



Po prawej stronie widać wejście do kuchni. Można zamówić bigos, aktualną zupę, jajecznicę na śniadanie, a najsłynniejszym daniem są naleśniki, z jagodami i bitą śmietaną. Po jednym jest się pełnym po brzegi, takie są duże. Ale w zasadzie tylko dla nocujących, bo serwowane od 17, a Chatka leży naprawdę daleko od cywilizacji. I nie można przyjechać samochodem. Znaczy teoretycznie można - ale nie na naleśniki bo na tablicy informacyjnej jest kartka "Zmotoryzowanych nie obsługujemy". :D