Schodzę ze Śnieżki Drogą Jubileuszową.
Po prawo Droga Śląska, na wprost Dom Śląski.
Skalne rumowisko na zboczach Śnieżki.
A u góry ludzkie mróweczki wchodzą pod górę. I ja tamtędy weszłam! Nieprawdopodobne!
Zakupy pamiątek były, w toalecie odstałam swoje. ;)
Tu zrobiłam sobie jeszcze przystanek na konsumpcję i podziwianie swojego wyczynu, a raczej miejsca, na którym się odbył.
A potem z Kopy na dół wyciągiem.
Podjęłam próbę dotarcia do Świątyni Wang, a potem zwiedzenia kawałka Karpacza, ale obie próby szybko się skończyły, za bardzo byłam zmęczona. Po prostu siedziałam czekając na autobus powrotny do Szklarskiej Poręby i wspominając. :)