piątek, 5 kwietnia 2019

Odpoczynek

Tak jak napisałam w komentarzu do poprzedniego posta, tłumy pseudoturystów bardzo mnie irytują. W związku z tym w weekendy, kiedy jest ich najwięcej, zaszywam się w "chęchach" jak to się u nas mówi i robię sobie przerwę.


To zdjęcie z poranka na wyciągu. Na Szrenicy szykują się na zmasowany najazd tłumu. Zobaczcie jak się krzątają, aż całe schronisko się trzęsie. ;)


To miejsce wybieram gdy nie jest zbyt gorąco i chcę być na słońcu. Gdyby ktoś z Was chciał mnie odwiedzić w jakiś weekend, podaję adres: ostatni fragment czarnej trasy narciarskiej nad drogą do wyciągu. :D


Co robię w taki dzień? Czytam, słucham radia (w słuchawkach, nikomu nie przeszkadzam), patrzę na las i na obłoki. :)


I koloruję. Uwielbiam zwłaszcza abstrakcyjne wzory.


Motylom się podoba moja twórczość. ;)


Zwijam się kiedy słońce przechodzi już na druga stronę i ruszam w dół na jakieś jedzenie. Jem wtedy też blisko noclegu, bo w centrum w weekend też jest dramat.
Dosyć odpoczynku! Następnym razem ruszamy w drogę!

22 komentarze:

  1. Oj jak warto tak zaszyć się gdzieś na uboczu i wtopić całym sobą, w otaczającą przestrzeń. Nie liczyć minut ni lat, nie myśleć co tam w dole i pozostawione na później. Chłeptać łapczywie chwilę bieżącą, niczym wodę z upragnionego źródła i cieszyć się całym sercem, że...tak możemy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to są niesamowite momenty. Nic nie musieć. Działać zgodnie ze swoim aktualnym pragnieniem. :)

      Usuń
  2. a tam jest gdzieś czarna trasa? ja czarnych się boję :)
    śliczne wzory, a ten motyl, to nie jest czasem rusałka jakaś tam...
    niestety ja mogą głównie w weekendy, ale daję radę schować sie przed tłumem chociaż bliżej mi do pseudoturystek

    ach już niedługo będzie można tam wpaść na chwilę
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna trasa jest po lewej stronie jak wjeżdżasz na Szrenicę. Wjeżdżasz wyciągiem orczykowym jak wysiądziesz z Puchatka. Można do samej góry, albo można "wyskoczyć" tuż nad linią lasu. A przynajmniej tak było jak ostatnio jeździłam, a nie ukrywam, że to było juz sporo lat temu. Ale jak się jedzie wyciągiem pod górę, to nadal widac to miejsce, więc pewnie nadal tak jest. Nie wszyscy się chcą z samej góry puścić, bo to jednak stromizna. Ja w życiu zjechałam z samej góry trzy razy, w tym jeden na nartach, pozostałe dwa na tyłku. ;p
      Nie wydaje mi się, żebyś należała do pseudoturystów. Nie wyobrażam sobie Ciebie w klapkach japonkach 100 metrów za Śnieżnymi Kotłami pytającą czy jeszcze daleko do tych kotłów i czy te góry na horyzoncie to już Szwajcaria jest. Całkiem poważnie.

      Usuń
    2. no tak już patrzyłam na mapę tras, jest takie miejsce, to może i ja bym tam spróbowała coś namalować ?

      jednak turystką się nie czuję, pomimo braku klapek, może bardziej spacerowiczką :)

      Usuń
    3. Hmmm, muszę to przemyśleć. Znaczy definicję turystki. Bo może ja też nie jestem turystką, tylko spacerowiczką. W miarę myslenia coraz bardziej prawdopodobne mi sie to wydaje. ;)

      Usuń
  3. Byłam tam kilka razy, piękne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ile bym dała żeby przenieść się teraz w takie miejsce!<3 marzenie :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpoczynek ważna rzecz❤❥

    OdpowiedzUsuń
  6. Me ha encantado tu pagina.
    Te dejo la mia por si deseas visitarla o criticarla.
    Besos gracias.

    POEMIAS.

    http://anna-historias.blogspot.com/2019/03/dia-del-padre-mi-padre-ausente.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak...najazdy turistios w japonkach szukających budki z lodami i denerwujących się na wszystko nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy pod słońcem;)
    Faktycznie lepiej przeczekać...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A marudzą! Nic im się nie podoba, to po co w sumie tu przyjechali, przecież im nikt nie kazał! Ale najgorsze jest to, że śmiecą, wrzeszczą i narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo! :/

      Usuń
  8. Dawno nie byłam w górach. Czas się wybrac

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Kochana 😀😀😀

    Tych pseudo też pełno u nas niestety. Podobno nawet Bieszczady zadeptali. W Tatrach kolejka do krokusów. Od kilku lat panuje ta dziwna moda na selfi z korpusem. Dobrze że mnie nie ma w Tatrach. Omijam szerokim łukiem chociaż są piękne ale w tych tłumach wędrować to nawet św. ANIOŁ by nie chciał. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trzeba byłoby zacząc odstraszać, mówić, że trasy trudne i nieprzygotowane, że drogo, że nie ma się gdzie napić, że komary tną. ;p

      Usuń