piątek, 19 października 2018

Weekend (2)


Przemieszczam się w inne miejsce wypoczynkowe.
Po drodze rzut oka na schronisko na Szrenicy.


A takiego zdjęcia już się nie zrobi. Drewniana budka stała przy zielonym szlaku okrążającym Szrenicę, tuż za górną stacją wyciągu. W tym roku już jej nie było. Zdjęcie zrobiłam ze środka.


Wszystko w dole!


Choinki pod chmurką.


Trzy Świnki zostają z tyłu.


Twarożnik minęłam łukiem.


Idę na Mokrą Drogę!

środa, 17 października 2018

Weekend (1)

W miesiącach wakacyjnych w weekend w Szklarskiej Porębie aż gęsto od turystów. Przynajmniej ostatnio. Opowiem Wam o tym, jak to pierwszy raz zdecydowałam, że się chowam przed tłumem. ;)
Wjechałam wyciągiem na Szrenicę.


I poszłam zielonym w prawo do formacji skalnej Końskie Łby.


Zasiadłam sobie na postumencie od wyciągu Świąteczny Kamień. ;)
Właściwie powinnam powiedzieć : rozłożyłam się obozem. ;) Jedzenie, picie, książka, kolorowanka, zdrapki, pocztówki do wypisania. Prawie spakowałam też scrabble, ale po namyśle uznałam, że mi za ciężko. ;)


Widok miałam wspaniały, pogoda była cudna i powiem Wam, że za dużo ludzi tą trasą nie szło. Weekendowcy szli jednak w większości pod górę do schroniska na Szrenicy, więc mnie omijali. ;)


Spędziłam tam bardzo miło parę godzin. Robiąc też zdjęcia tym wspaniałym skałkom.
Jak się dobrze wpatrzycie, to tam z tyłu widać Wysoki Kamień. Na tym zdjęciu niżej jeszcze lepiej.


Tu jak widać podeszłam do nich bliżej, co oznacza, że postanowiłam się przemieścić. O tym następnym razem. :)

poniedziałek, 15 października 2018

Woda! Woda! (6)


Kończymy dziś wizytę nad Kamieńczykiem.
Na sam koniec - sam początek wodospadu. :)


Przy wodospadzie stoi schronisko. Ładne, ale wszystko drogie. Łącznie z toaletą. ;)


A to już droga w dół.


Kiedyś zimą podłożyłam sobie reklamówkę pod tyłek i po prostu zjechałam całą trasę. :D :D :D
Kamieńczyk w dalszej części - z mostku przy rozdrożu: w lewo na czarny szlak, prosto do schroniska Pod Łabskim Szczytem szlakiem zielonym.


Las! Las! :)


Nad Kamieńczyk na pewno jeszcze wrócimy. Ale następnym razem - bez wody. ;)

sobota, 13 października 2018

Woda! Woda! (5)


Wychodzimy z wąwozu, schodami pod górę.


Skały.


Choinki już w dole.
A potem możemy podziwiać Kamieńczyk z góry.


W przybliżeniu.


Boczna odnóżka.

 Pięterko.


Dobrze, że te kraty zza których się patrzy od góry są na tyle szerokie, że można przełożyć rękę z telefonem. Inaczej Kamieńczyk wyglądałby jak w więzieniu! ;)

czwartek, 11 października 2018

Woda! Woda! (4)

Zaglądamy do wąwozu Kamieńczyka.


Po kamyczkach.  


Szczelinami.


Basenik.


Ze słońcem na skale.


I tak wodospad zamienił się w strumień.

wtorek, 9 października 2018

Woda! Woda! (3)

Zgodnie z obietnicą - kolejne szczegóły z Kamieńczyka.


Ściana wąwozu.


Zarośla.


Akcesoria Trójkofana.


W całej okazałości.


Mech na głazach.


Wąwóz Kamieńczyka.

niedziela, 7 października 2018

Woda! Woda! (2)

Ciekawe czy ten pieniek/gałąź kiedyś się stamtąd wypłucze...


A to jest część, w której ptaki zrobiły sobie gniazdo, gdzieś tam pod wodą w okolicy tej dziurki, z której tryska jak z węża ogrodniczego. ;)


Ze słoneczkiem.


Skały wąwozu.


Z choinką.


Kolejne detale wkrótce. :)

piątek, 5 października 2018

Woda! Woda! (1)


Coś mi się widzi, że mam fazę wykrzykników w tytułach. ;)
No to popatrzcie, co to za krzycząca woda dziś.


Tak! To on! Kamieńczyk!


Tu w zieleni.


A tu boczkiem lewym.


Boczkiem prawym.


Stópki.


I głowa na koniec. ;)

środa, 3 października 2018

Kotły! Kotły! (3)

Rzut oka na Szklarską przy zejściu od Czarciej Ambony do Śnieżnych Stawków.


A to już ścieżka zielonym szlakiem do wnętrza Kotłów.


W środku "garnka". ;)


I już jesteśmy nad Śnieżnym Stawem.


Drugi stawek.


Idę dalej zielonym szlakiem.  Widać oba Kotły, Wielki i Mały. Pomiędzy nimi na górze przekaźnik, czyli punkt orientacyjny.


Zejście jest do schroniska Pod Łabskim Szczytem. Na pomidorową, pierogi z jagodami i drożdżowe ciasto. :)

poniedziałek, 1 października 2018

Kotły! Kotły! (2)


Ciąg dalszy zaglądania Duchowi Gór do garnków. ;)


Najpierw zbadamy ściany garnka.


Dziur nie ma, można warzyć zupę.


Woda trochę daleko, ale się nabierze.


A tu łyżka wystaje.
No dobra, dosyć żartów. ;)



Teraz poważne spojrzenie, od strony zejścia kombinacją czerwony - niebieski - zielony szlak. Pięknie, prawda?