Aż mi trudno uwierzyć, że tak dreptałam, dreptałam i zaszłam aż na Kukułcze Skały.
No to co, może jeszcze kawałek dalej?
Wyszłam z lasu. Łooooo matkooooo
Widoczność taka na ledwo ledwo. Dobrze, że wiem, na co patrzę. ;p
W lesie aż tak nie było, może się wrócić? ;p
Podejście zapowiada się ekstremalnie.
Ale idę!
Dawno nie chodziłem w takim śniegu. :) Ma to swój urok. A góry zimą to już w ogóle.
OdpowiedzUsuńTak, zbiór opowiadań jest dość mroczny. Nie mniej nasz świat też nie jest już idealistyczny i pełen światła.
Pozdrawiam!
https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/
Nie jest, i dlatego już w ksiązkach nie chcę sobie dowalać....
UsuńTa zimowa wyprawa była super. :)
Znowu zaczynasz ze śniegiem :(
OdpowiedzUsuńAle za to pochwalę Ci się, że zaledwie 1,5 tygodnia temu, po raz drugi w tym roku oglądałem świat ze Śnieżki. Zmęczony, mokry z wysiłku, z obolałymi kolanami - ale szczęśliwy.
Nie zaczynam, tylko kończę, to już dwunasta część. ;p
UsuńBrawo Ty!
I zazdroszczę, bo już tęsknię za Karkonoszami.
Oby tylko nie zjechać na tyłku 😊
OdpowiedzUsuńNa tyłku pół biedy, gorzej głową do przodu ;p
UsuńOj chyba tam nie bylam
OdpowiedzUsuńNa pewno byłas, to schronisko Pod Łabskim Szczytem, tylko nie do poznania w śniegu. ;)
Usuńbiała groza - ziąb
OdpowiedzUsuńO Buko...!!! ;p
Usuń