Uwielbiam naparstnice. :)
Piękna prawda?
Te kielichy, te kropeczki, ta obfitość, ta smukłość.
I zieleń w tle. :)
I wiecie co? To ostatnie zdjęcie z wyprawy 2016 roku. Teraz będę Was raczyć już prawie tylko tymi z ostatniej wyprawy (do czasu jak nie zdobędę świeższych ;p), no chyba że mi upał tak dokuczy, że zapodam jakiś śnieg z wypraw zimowych wiele lat temu. ;)
jaka dostojna;D
OdpowiedzUsuńTak. :)
Usuńdama;D
Usuń:)
UsuńWygląda jak rajski kwiat!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
:)
UsuńA jak to się nazywa? U nas w Skyrim rosną podobne i nazywają się "dzwonecznik kostuchy". I można z tego przyrządzić miksturę spowalniającą.
OdpowiedzUsuńTak się zastanawiam, czy u mnie to już schizofrenia, czy tylko zbyt bujna wyobraźnia.
Na pewno brak spostrzegawczości, bo w pierwszym zdaniu piszę jak to się nazywa. ;p Uważaj, bo wyskoczy jakiś smok zza węgła a Ty nie zauważysz i będzie gorąco. ;p
UsuńPrzepiękna roślina. Na Grzbiecie Lasockim znam miejsce, gdzie naparstnice potrafią rosnąć całymi setkami. I to białe na przemian z różowymi. Z daleka wygląda to zjawiskowo :)
OdpowiedzUsuńTakimi dużymi grupami rosną też pod Wysokim Kamieniem i na zejściu między średnią stacją wyciągu a Puchatkiem. I też różne kolory. :)
Usuń