czwartek, 15 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (8)

Zdjęć urwiska z wodospadem Panczavy nigdy za dużo. :)


Ale trzeba iść dalej, bo droga się sama nie przejdzie. ;)


Widok na piękne czeskie Karkonosze. Tylko głaskać!


A tu - łysinka. ;)


Za kolejnym wynurzeniem się z lasu jesteśmy już spory kawałek od Labskiej Boudy i Dolina Łaby ma dla nas całkiem nowe pejzaże.


Na pierwszym planie kamyczki. Na drugim - jagódki. Na trzecim - choinki.


A już następnym razem - Martinovka i jej okolice!

wtorek, 13 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (7)

Kto przy poprzednim poście pomyślał, że dziś będzie wodospad - miał rację!


Widzicie go? ;)
No dobra, dam powiększenie. ;p


Tak, tak, Wodospad Panczavy to ta biała kreseczka na samiuśkim środku. :)
A po prawo od niej sterczy urwisko - to Ambrożova Vyhlidka, punkt widokowy. Kto tam stoi, to własnie patrzy na nas po drugiej stronie jak wędrujemy ścieżką.


Idziemy dalej wzdłuż Doliny Łaby.
Teraz wodospad jeszcze bardziej widoczny.


W tym momencie trasy zdałam sobie sprawę, że lepiej już widoczny nie będzie, że do oglądania go z dołu służy szlak niebieski. ;)
Ale popatrzcie jak na tym zielonym szlaku jest pięknie!


Na koniec dzisiejszej porcji zdjęć - rzeka z kamieni.


Teraz jak się już wie, gdzie patrzeć, to Panczavsky Wodopad od razu można zlokalizować, prawda?

niedziela, 11 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (6)

No to idziemy pod górę zamiast w dół!


Po prawej stronie widać zejście do Kaskad Łaby.


Dolina Łaby z tej perspektywy jest niesamowita....


Idziemy znów po kamieniach.


Piękna soczysta zieleń.


 Widok na zbocze Doliny Łaby po drugiej stronie.


Za drzewkiem Labska Bouda i ścieżka prowadząca do Wodospadu Panczavy.

piątek, 9 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (5)

Za kolejnym zakrętem między choinkami widać już schronisko Labska Bouda.


A tak wygląda w całej okazałości.


Ta kamienna ścieżka, którą schodzimy w dół, ma widok na Dolinę Łaby i wiszące nad nią skały.


Lubię głaskać kosodrzewinę. :)


Ostatni etap kamiennej ścieżki.


A to jest ten moment, kiedy zdecydowały się losy mojego dnia.


Zamiast zejść jeszcze pół kilometra do Doliny Łaby, zakręciłam ostro w lewo, żeby wykorzystać napad energii na zobaczenie Martinovki. :)

środa, 7 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (4)

Wszystkim bardzo podobało się przy Kamennej Studance, to jeszcze na chwilę tam zostańmy. 


Łączka z bliska. (żmij nie widać. ;p)


Woda ze źródełka płynie sobie potem przez łączkę w dół i wpada do Łaby.


Jeszcze rzut okiem do tyłu, na przekaźnik nad Kotłami, z którego z tej perspektywy widać tylko wieżę. Jak zamek!


No to ruszamy dalej, w głąb Czech. Przed nami zejście w Dolinę Łaby, której przeciwległe zbocze cały czas będziemy mieć przed oczami.


Schodzimy Końską Ścieżką. I faktycznie trzeba mieć końskie zdrowie do chodzenia po niej, szczególnie pod górę! Stromo cały czas!


Ten biały pasek w oddali to droga od Źródeł Łaby do Labskiej Boudy. Taka wąska się wydaje, ledwo ścieżynka, a to normalna piaskowa droga szerokości miejskiej uliczki.
Wszystko jest względne... ;)

poniedziałek, 5 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (3)


Oczywiście muszę zajrzeć w Kotły, dzień bez spojrzenia w Kotły to dzień stracony. ;p


Nie zawsze ruszam dookoła na wszystkie punkty widokowe, ale dochodzę przynajmniej do tego przełomu.


A potem skręciłam na Czechy!


Na łące coś jakby bawełna rośnie. ;)


Woda to życie, zmierzam więc do studni.


Oto i owa Studanka.


Uwielbiam się położyć na tej łące i patrzeć w chmury. Albo zamknąć oczy i w ogóle nie patrzeć.
A woda jest pyszna!

sobota, 3 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (2)

Idziemy dalej w stronę Kotłów.


Mnie cały czas ciągnie w prawo, więc zaglądam w Dolinę. :)


Dopóki nie docieram do Łabskiego Szczytu. Ten jest zachwycający.


Nie można na niego wchodzić z powodu porastających go unikalnych porostów. To te zielone zabarwienia na skałach.


Oczywiście zawsze się znajdą jacyś ludzie, którzy koniecznie chcą tam wejść.... Pozostaje miec nadzieję, że patrzą gdzie stawiają nogi i nie depczą po tych porostach.


Potem zachwyciła mnie chmurka nad łąką.
A potem już dotarłam do Kotłów i sobie przysiadłam.
Ptaszek też sobie przysiadł. :)


Nie odwrócił się do mnie przodem, niestety. ;)
Nie siedziałam za długo, bo mnie rozpierała energia. Coraz jaśniej świtał mi też w głowie pomysł, żeby zajść gdzieś dalej, skoro tak mi się dobrze i szybko wędruje.

czwartek, 1 listopada 2018

Czesko - polska pętelka (1)


Dzień zaczął się spokojnie, wjazdem na Szrenicę i rzutem oka do Szrenickiego Kotła.


Plany zakładały pójście do Doliny Łaby.


Moja ulubiona trasa zakłada wejście do Doliny od strony Czarciej Ambony. A więc - w stronę przekaźnika marsz!


W prawo widok na źródła Łaby i w oddali Kotel. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak tam pięknie. ;)


A potem już widać wielkie zapadlisko wśród gór - to własnie Dolina Łaby.
Ten srebrny gzubek po środku to dach schroniska Labska Bouda, czyli znanego Wam już z wielu zdjęć potwora. ;)


A oto już całkiem niedaleko - Łabski Szczyt.


Ano własnie... Wtedy poczułam, że bardzo dobrze mi się tego dnia idzie, energia aż buzuje, i pierwszy raz przemknęło mi przez myśl, że może iść jakoś inaczej...
CD oczywiście N. :)))

środa, 31 października 2018

Korzenie


Pasjami lubię fotografować korzenie w dziwnych kształtach.


Jak poroże jelenia - giganta.


Jak rollercoaster.


Jak dłoń pokazująca zwycięstwo.
:)