sobota, 19 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (7)

Proszę państwa, zbliżamy się do dna! ;)


Ściany Doliny jak widać nadal strome i zwisają z nich głazy takie, że można się przestraszyć!


Drzewa trzymają się skał korzeniami jak palce.



Wysoko nad nami zbocza Doliny skąd spada Panczava.


A to zdjęcie odkryło wszystkie swoje tajemnice dopiero jak wróciłam do domu i się dokładniej przyjrzałam. Tam w tle - zupełnie jakby własnie wybuchał wulkan!


I oto już jesteśmy na dole, w ukryciu zieleni - Łaba.


Mostek na Łabie.
Początkowo to miał być koniec wędrówki, bo przecież trzeba jeszcze wrócić. Ale samopoczucie było super, nastrój w górnych strefach stanów wysokich, godzina jeszcze wczesna, więc stwierdziłam, że pójdę jeszcze dalej Doliną, zobaczyć, co też dalej się w niej kryje. :)

czwartek, 17 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (6)


Jak wiadomo uwielbiam wodę, zwłaszcza bystro płynącą, więc jeszcze popatrzymy na Kaskady Łaby z dołu.


Gdzieś tak około 3/4 doliny w dół można podejść do rzeki i zrobić takie zdjęcie.
Kto odważny, może nawet zejść do samej wody, ja tego nie dokonałam.
Widoki z maleńkiego występu skalnego, na którym się stoi są cudowne.


A teraz przez liście jarzębiny.


I jeszcze stróżka.


Ale trzeba w końcu iść dalej, bo dno Doliny czeka.
Dalsza droga prowadzi znów zakolami po stromym zboczu, a skały wyglądają jak wypolerowane.


A potem jesteśmy już tak nisko, że na stałe zanurzamy się w las.


To jest bardzo miłe zwłaszcza przy upale. Pamiętam zejście, kiedy jak już wreszcie weszłam w las, to jakbym wyszła z pieca. ;)

wtorek, 15 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (5)


Idziemy dalej w dół.
Na początek dwie choinki jak brama do skał.


Mniej więcej w połowie zejścia jest taka skała w pięknych odcieniach brązu i płynie po niej woda.
To specjalnie dla tych, co uwielbiają skały. :)


A teraz urwisko Doliny Łaby. Chciałabym Wam napisać coś mądrego, na przykład, że jest to ściana północna, ale ja nigdy nie mogę tego ogarnąć. Czy jeśli to jest ściana północna, to znaczy, że jest wystawiona na północ, czy wręcz przeciwnie, ona stanowi północ?


W każdym razie, tą oto piękną ścianą płynie sobie maleńka jeszcze Łaba w postaci wodospadu.


Nie widać jej tak spektakularnie jak z góry, ale jest milutka.


A tak wygląda w dół (troszkę mi się zamazało, pewnie z wrażenia).


W dół, bo to jeszcze nie koniec zejścia!

sobota, 12 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (4)


Dżungla ciąg dalszy. :)


Ścieżka prosto w chmury.


Soczysta zieleń.


Chmury wpadły w dolinę.


Bardzo lubię to miejsce na niebieskim szlaku w Dolinę Łaby. Tak pięknie ją cała widać!


Ten wężyk na samym środku to Łaba. :) Taka maleńka. :)
Chmury się podniosły jak widać, i nawet troszkę słońce się przebiło. Lubię to zdjęcie. I te wszystkie odcienie zieleni. :)

I znów skręcamy w lewo i przed nami dzikie strome skały.


Całe szczęście, że ścieżka wygodna. :)

czwartek, 10 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (3)


To zdjęcie uważam za dowód jak wiele świetnych rzeczy dzieje się przypadkiem.


 Czubek choinki jak strzałka pokazuje dokładnie miejsce, gdzie jest Labski Wodopad. :)))
I nieważne, że nic nie widać, bo wodospad tapla się we mgle. ;)


Skały za to widać bardzo dobrze.


Schodzę niebieskim szlakiem w głąb Doliny Łaby. Chmury nisko, ale mgła już prawie ustąpiła.


Tu już nawet troszkę słońca.


Szczyty w oddali jeszcze przesłonięte, ale przynajmniej widzę gdzie nogi stawiać. ;)


A tu pokaźny zestaw roślinności. Normalnie dżungla! ;)

wtorek, 8 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (2)


Mgła i chmury w Kotłach tak mi się podobały, że zostałam tam dłuższą chwilę.


Widać było, że zaczyna się przecierać, bo wyłaniał się "drugi brzeg".


I było widać coraz dalej.


Nawet kolejną platformę widokową.


Do końca nie przejaśniło się tak, żeby można było zajrzeć do Śnieżnych Stawków.


Ale postanowiłam już ruszać dalej, wszak czekała na mnie Dolina Łaby.


Kiedy schodziłam Końską Ścieżką PRAWIE było już widać drugi bok Doliny Łaby. Ale na samym dole było jeszcze gęsto...


To oczywiście schronisko Labska Bouda się wyłania i straszy. Łaaaaa. ;)


niedziela, 6 stycznia 2019

Zejście w Dolinę Łaby (1)


Ta mgła, którą widzieliście w poprzednim wpisie, to już był początek tej wycieczki. Można byłoby pomyśleć, że zwariowałam wychodząc w taką mgłę. Ale ja po prostu wierzyłam w prognozę pogody, mówiącą, że to się wszystko przetrze.


Jak widać, nie byłam jedyną, a nawet można powiedzieć, że byli tacy, którzy w wyjście słońca wierzyli bardziej ode mnie, ja bowiem byłam w pełni ubrana. ;)

Łabski Szczyt zaznawał jakby przejaśnień.


A przekaźnik nad Śnieżnymi Kotłami wyglądał jak duch.


Nawet z bliska!


W Kotły można było zajrzeć ale nie można było nic zobaczyć. ;)


Podoba mi się ten efekt "rozdwojenia" skał, zupełnie jakby się obraz przesunął.
Mgła takie efekty specjalne robiła!


A tu nawet coś się w dole wyłania.


Ciąg dalszy majaków nastąpi. ;)

piątek, 4 stycznia 2019

Mgła i woda


Nic nie widać!


Droga zanika!


Twarożnik rozmazany!


Choinki jak duchy!


Na igłach woda!


Na pajęczynach woda!


Taka to pogoda! :)