środa, 25 listopada 2020

Ulubiona pętelka (5)

 Dalej droga będzie prowadzić wzdłuż zbocza Doliny Łaby. 


To małe coś z zielonym dachem to Medviedi Bouda. 


I kawałek Wielkiego Szyszaka. 


Widoki obejrzane, na rozdrożu Vrbatova Bouda skręcam w lewo w stronę Panczavy i Labskiej Boudy. 


Na pierwszym planie urwisko Panczavskiego Wodospadu, potem schronisko Labska Bouda, a na horyzoncie Łabski Szczyt. 


Na tym samym tle obelisk przy ścieżce. 


 Sucha gałąź artystycznie oddziela kosodrzewinę od trawy. 


Prześwit na łąkę.

Potem dookoła robi się trochę mokro, więc pojawia się urocza kręta kładka. 

poniedziałek, 23 listopada 2020

Ulubiona pętelka (4)

 Idziemy dalej - o tam! 


To są Harrachovy Kameny. 


Z nich kolejne piękne widoki. 


Po lewej stronie mamy łąkę, a na niej - bunkier. 


I dochodzimy do kolejnego rozdroża Nad Kotelni Jamou. 
Dopiero teraz publikując dla Was to zdjęcie zauważyłam, że złapałam w kadr przelatującego owada pszczołopodobnego. Jak mini helikopterek wygląda. :) 


Parę kroków dalej mamy pomnik upamiętniający dwóch turystów, którzy zginęli w tym miejscu pewnej odległej zimy. Już wam o tym wspominałam. 


Kto ma ochotę może zajrzeć do schroniska troszkę poniżej - Vrbatova Bouda i kupić sobie magnes z Kotelem. Bardzo są atrakcyjne. :) 


A kto nie chce do schroniska może podziwiać widok na Karkonosze. 

Widzicie Śnieżkę? :) 


sobota, 21 listopada 2020

Ulubiona pętelka (3)

 Wspinamy się ścieżką lekko pod górę. 


Po prawej ręce mamy Kotel. Piękna góra. 


Prowadzi na niego wąziutka ścieżka, ale przy niej stoi taki oto znak - więc wchodzić nie wolno, żeby nie straszyć ptactwa. Zresztą przy następnej wyprawie już postawiono tam w ogóle zakaz wstępu. 


Urwisko trzeba podziwiać z daleka, ale i tak robi wrażenie. 


A to już Kotelni Jama. Czyli po naszemu kocioł. Kocioł Kotela. 


A teraz seria trzech zdjęć kotła : na prawo, na urwisko. 


Na wprost, na środek. 


I na lewo, na odległy horyzont. 


Idziemy dalej, jeszcze trochę pod górę i będą Harrachovy Kameny. 


czwartek, 19 listopada 2020

Ulubiona pętelka (2)

 Jestem na rozdrożu Labska Louka , następny przystanek - U Ctyr Panu.

Tam idę, a potem skręcę na tę dróżkę w prawo.

  
Rzut oka za siebie. 


Rozdroże U Ctyr Panu - dobre miejsce na krótką przerwę. Następny przystanek - U Rużenciny Zahradky.


Po prawo widoki na górki zasłaniające Harrachov. Bardzo daleko na samym horyzoncie - Jested. 


Na wprost - Kotel. 


Po lewo - łąka, Łabska Łąka. 


I kolejne rozdroże - U Rużenciny Zahradky. 


Skręcam na zielony szlak, żeby pozachwycać się Kotelni Jamou. 

wtorek, 17 listopada 2020

Ulubiona pętelka (1)

 Moja ostatnio ulubiona trasa to obejście czeskiej strony. Zaraz za Szrenicą skręcam w prawo.


Po lewo widać Twarożnik.

Potem dochodzę do schroniska Vosecka Bouda.

Tam zawsze robię sobie przystanek przy ławce z planem gór.

Potem ruszam piękną ścieżką zielonym szlakiem.

Nawet UFO można zobaczyć. ;)

Powoli zbliżam się do rozdroża Labska Louka.


Widać czubek Śnieżki.

A po lewo Łabski Szczyt i przekaźnik. 

niedziela, 15 listopada 2020

Kwiatki na niedzielę i poniedziałek

 Do wyboru 


Do koloru. 


Plus ... ten, tego... owad. 

Miałam napisać pszczoła, ale to pewnie znów nie pszczoła, tylko bąk czy cuś. ;) 

Ale ładny/ładna! :) 


piątek, 13 listopada 2020

Jested/Liberec

 Panorama na tę stronę, po której się wspinałam na górę, a potem miasto Liberec.

Jakość pozostawia dużo do życzenia, wiem. Ale coś tam widać. ;) 

poniedziałek, 9 listopada 2020

Jelenia Góra z góry

 Grzybek (wieża widokowa) na Wzgórzu Krzywoustego w Jeleniej Górze zapewnia wspaniałe widoki. 


Warto się tam wdrapać, żeby móc podziwiać taka panoramę. 


sobota, 7 listopada 2020

Czarny Kocioł Jagniątkowski (11)

 Droga powrotna do Szklarskiej charakteryzuje się wieloma zakrętami i to dość gwałtownymi. 



Dzięki temu co jakiś czas znów pojawia się znów ten sam widok. ;) Ale inaczej. ;)


Jestem już dość zmęczona i każdy strumyczek to chwila odpoczynku. 


Na szczęście jest ich sporo. 


A w ten to nawet włożyłam stopy, bo stwierdziłam, że chyba nie dojdę do domu. ;) 


Miłe towarzystwo na kolejnym odpoczynku. ;) 


Tu zjadłam ostatnie zapasy i po konsultacji z mapą i zegarkiem doszłam do wniosku, że może jednak nie będę spała pod choinką. ;) 


Cywilizacja!!!!!!!!!!!!! :D 


A na koniec powiem Wam, że najgorzej idzie się gdzieś pierwszy raz. Oczywiście jest zachwyt nad nowymi widokami, ale jednocześnie nieznajomość trasy, przynajmniej u mnie, powoduje dodatkowe zmęczenie. Bo tą trasą szłam potem wiele razy i już nigdy nie byłam tak zmęczona, jak tym pierwszym razem.