Zbliżam się do pomnika cesarza Wilhelma, pełna satysfakcji, że weszłam na Wielki Szyszak! :)
Z tej strony widać, że była tablica.
Zachowały się dwie takie pozostałości.
Na szczycie był orzeł, ale teraz już tylko jego resztki leżą porozrzucane w trawie.
Od tej strony jest najbardziej zniszczony.
A tak się prezentuje z nowoczesnością w postaci przekaźnika przy Śnieżnych Kotłach w tle.
Obchodzę szczyt Wielkiego Szyszaka, żeby popatrzeć na wspaniałe widoki.
Ścieżka, którą widzicie w dole prowadzi na Czeskie i Śląskie Kamienie, do schroniska Odrodzenie, a potem na Śnieżkę.
A tu widok na Śnieżne Kotły ze szczytu Wielkiego Szyszaka.
Piękna trasa. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia
OdpowiedzUsuń:)
UsuńTrasa naprawdę warta przejścia, a ten posąg z kamienia pięknie się prezentuje. Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPomnik widzę niewiele się zmienił, choć ząb czasu i surowe warunki, nadszarpują go co roku. Mimo że na pozór wcale tego nie widać.
OdpowiedzUsuńP.S. Dobrze że nie przyuważyli Cię czescy strażnicy KNP. Byłabyś kilka tysi koron w plecy. ;)
Był tam wtedy też jeden Czech, który robił zdjęcia. Może jak by się nim zajęli, to ja bym zdążyła zwiać. ;p
UsuńWygląda ciekawie ❤
OdpowiedzUsuń:)
UsuńTeraz to mega zaczarowalaś. Pomnik piękny. Cudnie na tym Wielkim Szyszaku. Pozdrawiam serdecznie z Krakowa
OdpowiedzUsuńBardzo lubię to miejsce. :)
UsuńFajny ten Szyszak. Bardzo ciekawa trasa i widoki jak zwykle oszałamiające.
OdpowiedzUsuń:)
Usuńładny stosik, a nawet dwa:)
OdpowiedzUsuńO tak. :)
UsuńZnajome widoki :)
OdpowiedzUsuń